ZalogujRejestracjaSzukajZaloguj się, by sprawdzić wiadomościGrupyStatystyki
 Ogłoszenie 

09 maja — początek akcji Prawdziwiej nie będzie;
22 maja — koniec akcji Prawdziwiej nie będzie;
23 maja — początek akcji Tego jeszcze nie było
23 maja — początek akcji Było minęło
06 czerwca — koniec akcji Tego jeszcze nie było
08 czerwca — koniec akcji Było minęło
01 czerwca — początek akcji Dziecinada
05 czerwca — koniec akcji Dziecinada

ZABAWA: 333 sposoby, w jakim można pokazać swoją aktywność na forum
    RARRYSNARRYDRARRY
Hufflepuff || Gryffindor || Ravenclaw || Slytherin
783 || 336,5 || 616 || 531,9

[T] ma pierwszeństwo, [NZ]/[Z] i [S] ustępuje tylko [T], i są sobie równe - nie używa się ich jednocześnie. [Z]/[NZ] oraz [S] górują nad [D] i [M]. Nie istnieje coœ takiego jak [P] do poezji albo [Di] do dribble. Więc np [T][NZ][D], albo [T][S][D], ALE NIE [NZ][S][D] albo [T][Z][S][D], bo Gospodziany TAG seria to nie seria z AO3 lub też seria w normalnym tego słowa znaczeniu.

W razie problemów z rejestracją - usuń polskie znaki z wpisywanych informacji.
Jeśli to nie pomaga, skontaktuj się z nami na FB Gospody
(kontakt alternatywny: klaqa@onet.pl)

Regulamin Główny || Regulamin Czytelni || Gospoda w pigułce
Aktywny udział w życiu forum
Do kogo się zwrócić

Poprzedni temat «» Następny temat
[NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera
Autor Wiadomość
Gizmo 


ArcyMag


Wiek: 41
Dołączyła: 30 Paź 2014
Posty: 908
Skąd: Poznan
Wysłany: 2016-06-25, 23:18   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera



autor: Gizmo
beta: brak
fandom: Supernatural (pol. Nie z tego świata)
pairingi: brak
spojlery: do odcinka Miejsce tajemnic (s03e11), czasem mogą się pojawić nieliczne do późniejszych odcinków
ostrzeżenia: śmierć postaci kanonicznej

Poniższa seria drabbli odnosi się głównie do odcinka Miejsce tajemnic (s03e11), choć pomysły na niektóre śmierci Deana mogą pochodzić również z późniejszych odcinków - oraz mnóstwa innych źródeł - więc uwaga na spojlery.

Będę bardzo wdzięczna za podpowiedzi na to, jak jeszcze mogę szybko i skutecznie uśmiercić Deana. Chcę go zabić faktycznie na 1001 sposobów, ale nie mam złudzeń, że wszystkie niekanoniczne śmierci zdołam wymyślić sama. Dlatego każdy pomysł będzie dla mnie na wagę złota. Przy czym chodzi mi tylko o konkretne pomysły, nie odsyłanie mnie do zabaw polegających na zabijaniu różnych innych postaci albo zwierzątek. Zabijamy Deana, OK?





1001 śmierci Deana Winchestera



Śmierć pierwsza


Jest zwykły wtorek. Sama budzą dźwięki Heat Of The Moment, a potem Dean, któremu nawet perspektywa rychłej śmierci nie odebrała apetytu, zaciąga go do najbliższego baru. Przy śniadaniu omawiają aktualną sprawę i ustalają, że podejrzane miejsce odwiedzą po zapadnięciu zmroku.

W środku nocy wystraszony właściciel lokalnej atrakcji turystycznej strzela do Deana. Trzymając umierającego brata w objęciach, Sam modli się o cud. Przecież nie minął jeszcze rok odkąd Dean zawarł pakt z demonem! To nie powinno się dziać, Boże!

Dean i tak umiera.

Chwilę później Sama budzi piosenka Asii. Znów jest wtorek, ten sam wtorek, który w międzyczasie przestał być zwykły.

    ____________________

    Jaźwiec pełnom gembom

    Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
    Ostatnio zmieniony przez Nichiko 2016-12-22, 05:44, w całości zmieniany 1 raz  
     
     
    Gizmo 


    ArcyMag


    Wiek: 41
    Dołączyła: 30 Paź 2014
    Posty: 908
    Skąd: Poznan
    Wysłany: 2016-06-26, 23:33   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera




      Śmierć druga


      Przy wtórze Heat Of The Moment Sam budzi się po najdziwniejszym śnie od lat. Potem jednak okazuje się, że dzisiaj też jest wtorek, a wydarzenia ze snu Sama, albo raczej z wczoraj, powtarzają się zadziwiająco dokładnie.

      Choć Dean nie wierzy, że to wszystko już się stało, daje się przekonać, żeby odwiedzili osobliwy punkt za dnia.

      Tym razem Żniwiarz nie czeka, tylko zgarnia Deana chwilę po tym, jak Sam zdołał zmienić przyszłość. Samochód starszego pana z baru potrąca jego brata i Dean po raz drugi tego dnia umiera w objęciach Sama.

      Sama, którego budzi piosenka Asii. Znowu jest ten przeklęty wtorek.

        ____________________

        Jaźwiec pełnom gembom

        Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
         
         
        Gizmo 


        ArcyMag


        Wiek: 41
        Dołączyła: 30 Paź 2014
        Posty: 908
        Skąd: Poznan
        Wysłany: 2016-06-27, 13:34   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

        Dzisiaj wcześniej, bo na 14:00 idę do pracy i nie wiem, o której wrócę, a chciałabym ten fanfik w miarę możliwości aktualizować codziennie.





        Śmierć trzecia


        Słysząc po przebudzeniu Heat Of The Moment, Sam nie ma już złudzeń. Nie śnił. Nadal jest wtorek. Dean pewnie znowu umrze.

        Mówi to Deanowi w barze przy śniadaniu. Dean uważa, że Sam ześwirował, ale ulega mu, dla świętego spokoju.

        Sam pilnuje brata jak źrenicy oka. Przekonuje go, żeby nie szli do osobliwego punktu nocą, ratuje przed zderzeniem z pędzącym samochodem. Stara się przewidzieć wszelkie wypadki, zapobiec im.

        Ale kiedy wieczorem na Deana spada wielkie biurko i zgniata go na miazgę, Sam nie czuje zaskoczenia ani rozpaczy. Prędzej rezygnację.

        Pobudka przy piosence Asii też go nie dziwi. To po prostu wtorek.

          ____________________

          Jaźwiec pełnom gembom

          Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
           
           
          Gizmo 


          ArcyMag


          Wiek: 41
          Dołączyła: 30 Paź 2014
          Posty: 908
          Skąd: Poznan
          Wysłany: 2016-07-07, 04:44   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera







            Śmierć czwarta


            Radiowy budzik zaczyna wyć Heat Of The Moment. Sam się budzi, ale dłuższą chwilę leży z zamkniętymi oczami. Niestety nie wpada na pomysł jak uratować Deana.

            Nawet kiedy już wstaje, milczy. Na śniadanie niczego nie zamawia, bez słowa łapie spadający z tacy sos, nie rozmawia o sprawie ani o trzech poprzednich wtorkach. Może to coś zmieni.

            Po wyjściu z baru ciągnie Deana w przeciwną stronę, żeby nie wpadł znów pod samochód. Dean, idąc tyłem, próbuje go nakłonić do mówienia. I nagle znika. W otwartej studzience kanalizacyjnej.

            Musi być głęboka, bo Sam zdąża tylko tam zerknąć, zanim budzi go piosenka Asii.

              ____________________

              Jaźwiec pełnom gembom

              Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
               
               
              Martynax 



              Opiekun Puchonów
              It Is What It Is


              Wiek: 22
              Dołączyła: 07 Lip 2013
              Posty: 2789
              Skąd: Lodz
              Wysłany: 2016-07-07, 10:54   

              No dobra, muszę powiedzieć, że postawiłaś sobie szalenie wysoką poprzeczkę. Uśmiercić bohatera na 1001 różnych sposobów, to naprawdę jest coś. Tyle że poprzeczka wysoka, pomysł dobry, ale koniec końców to może zmęczyć, wiesz? Przeczytałam ciągiem 4 drabble i przy czwartym miałam ochotę przeskoczyć od razu do momentu, gdzie Dean umiera, ponieważ w sumie to jest główną atrakcją tych tekstów. Nie mają zabawnej puenty, nie zaskakują, ani nie szokują. Mimo tematyki śmierci powiedziałabym, że jest dość spokojnie, bo to powtarzanie pewnych fragmentów na początku i końcu drabble'a uspokaja czytelnika i wprowadza go w taki dziwny trans, haha. W sensie czytam to wszystko i naprawdę mam wrażenie, że ten piekielny wtorek non stop się powtarza, więc w sumie dobra robota.
              Nie jestem przekonana co do tego jak będzie się prezentować to 1001 śmierci, osobiście obniżyłabym to do 101. Bo ty się zmęczysz pisaniem a czytelnik czytaniem.
              Odcinka za bardzo nie pamiętam, choć sezony obejrzałam do 5 włącznie, ale z takich sposobów na uśmiercenie, to możesz dać zakrztuszenie się jedzeniem/piciem, wykombinować coś z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi (pioruny, spadające drzewa, etc), jakimś debilem, który wystrzela z pistoletu a trzyma go w rękach po raz pierwszy...
              No nic, pozostaje mi życzyć powodzenia w dalszym pisaniu.
              Pozdrawiam.
              ____________________

               
               
              Gizmo 


              ArcyMag


              Wiek: 41
              Dołączyła: 30 Paź 2014
              Posty: 908
              Skąd: Poznan
              Wysłany: 2016-07-07, 22:29   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

              Bardzo dziękuję za komentarz, Martynax. Całkowicie się z tobą zgadzam, że zadanie jest dość karkołomne, choć już na początku muszę zastrzec, że te 1001 sposobów na uśmiercenie Deana na pewno nie będzie tak całkiem różnych, w sensie, że część będzie się powtarzać. Będzie się powtarzać i rodzaj śmierci (np. postrzał z broni palnej), i zabójca. Zupełnie celowo. Trudno zresztą byłoby znaleźć 1001 całkiem innych śmierci; ludzi organizm może umierać w sumie z bardzo ograniczonej liczby powodów, szczególnie jeśli ma umrzeć nagle. Na razie jesteś pierwszą z komentujących osób, które mi napisały, że nie pamiętają tego odcinka. Dla mnie jest jednym z najbardziej niezapomnianych, ale rozumiem, że nie wszystkich bawi to samo. 101 śmierci nie byłoby dla mnie praktycznie żadnym wyzwaniem - już mam ich na liście grubo ponad 100, a dochodzą jeszcze kanoniczne z tego odcinka - dlatego postawiłam na 1001. Wcale się nie zdziwię, jeśli czytelnicy szybko znudzą się uśmiercaniem Deana; nie zdziwię się też, jeśli sama się znudzę. Na razie idzie nieźle, ale to dopiero początki. Dzięki za pomysły na zabicie Deana, części jeszcze nie miałam.

              Poniższą śmierć Deana wybrała losowo z mojej listy die Otter na Forum Mirriel.





              Śmierć piąta


              Budząc się przy refrenie Heat Of The Moment, Sam ma wrażenie, że ten dzień będzie inny niż poprzednie. Niezwykły. Wyjątkowy. Nie rozumie tego, ale tak czuje.

              Ma nadzieję, że oznacza to to, na co ma nadzieję, dlatego postanawia nie mieszać się w rozwój wypadków.

              Nie ingeruje więc, kiedy Deana zaczepia na ulicy napakowany blondyn ubrany w zbroję z czerwoną kotarą u ramion. Wielkolud grzmi stylizowanym staroangielskim, że Dean zabił jego brata, Lokiego, toteż zostanie ukarany. Po czym z rozmachem uderza młotem.

              Głowa Deana pęka jak melon, mózg pryska dokoła. Samowi jest niedobrze nawet po tym, jak budzi go piosenka Asii.





              Mam dziwne wrażenie, że powinnam przeprosić za kotarę, więc przepraszam. Tak jakby nie mogłam się powstrzymać. Tekst Tony'ego do Thora w The Avengers nadal jest jednym z moich ulubionych w całym Marvel Cinematic Universe i czułam potrzebę oddania co boskie cesarzowi.
              ____________________

              Jaźwiec pełnom gembom

              Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
              Ostatnio zmieniony przez Gizmo 2016-07-08, 00:35, w całości zmieniany 1 raz  
               
               
              Gizmo 


              ArcyMag


              Wiek: 41
              Dołączyła: 30 Paź 2014
              Posty: 908
              Skąd: Poznan
              Wysłany: 2016-07-07, 22:58   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

              Poniższą śmierć Deana wybrała losowo z mojej listy Taka jedna na Forum Mirriel.





              Śmierć szósta


              Tym razem na pierwsze dźwięki Heat Of The Moment Sam błyskawicznie obmyśla plan. Potrzebuje tylko kart Deana.

              Przy śniadaniu namawia brata, żeby posiedzieli dłużej, skoro osobliwy punkt odwiedzą nocą. Proponuje partyjkę pokera; wie, że Dean nie oprze się pokusie.

              W porze lanczu do baru wchodzi młodziutki mundurowy. Czekając na realizację zamówienia, zauważa Deana.

              - Policja! - krzyczy i wyciąga broń. - Winchester, jesteś aresztowany! Ręce do góry!

              Dean próbuje się wyłgać, a Sam go zasłonić, ale wcześniej wypala pistolet w rozdygotanych dłoniach dzieciaka. Czy to dziwne, że kula trafia Deana dokładnie między oczy?

              W uszach Sama huk wystrzału zlewa się z piosenką Asii.

                ____________________

                Jaźwiec pełnom gembom

                Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                 
                 
                Gizmo 


                ArcyMag


                Wiek: 41
                Dołączyła: 30 Paź 2014
                Posty: 908
                Skąd: Poznan
                Wysłany: 2016-07-08, 00:37   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

                Poniższą śmierć Deana wybrała losowo z mojej listy die Otter na Forum Mirriel.





                Śmierć siódma


                Obudzony refrenem Heat Of The Moment Sam nie wie, co robić. Próbuje zachowywać się normalnie. Próbuje jest tu słowem kluczowym, jeśli dobrze odczytuje dziwne spojrzenia Deana.

                Wracają do motelu, kiedy główną ulicę miasteczka zalewa oślepiające światło. Sam osłania dłonią oczy i patrzy, jak jeszcze jaśniejsza kolumna otacza jego brata, żeby unieść go w powietrze, gdzie Dean zwyczajnie znika.

                UFO, myśli zdumiony. Dobry Boże, UFO!

                Wie oczywiście, że kosmici nie istnieją. Ale co innego miałoby to być? Przecież nie anioły - to dobrzy goście, nie porywają ludzi.

                Słysząc chwilę później piosenkę Asii, Sam jest praktycznie pewny, że wczoraj jego brata zabili obcy.

                  ____________________

                  Jaźwiec pełnom gembom

                  Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                   
                   
                  Gizmo 


                  ArcyMag


                  Wiek: 41
                  Dołączyła: 30 Paź 2014
                  Posty: 908
                  Skąd: Poznan
                  Wysłany: 2016-07-08, 06:45   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

                  Poniższą śmierć Deana wybrała losowo z mojej listy Haszyszymora na Forum Mirriel.





                  Śmierć ósma


                  Znowu Heat Of The Moment, znowu wtorek. Sam nie ma nawet ochoty myśleć, co się stanie tym razem.

                  Zapłakana dziewczyna, która zaczepia Deana na ulicy, nie wydaje się niebezpieczna. Prosi o pomoc, bo medalion jej zmarłej matki przypadkiem wpadł do akwarium w sklepie zoologicznym.

                  Sam patrzy na zbiornik zajmujący całe okno wystawowe, zastanawiając się, jak coś mogło tam wpaść przypadkiem.

                  Popełnia błąd.

                  Spuszczony z oka Dean już nurkuje po zgubę. Dziewczyna jest ładna, a on umie pływać, więc w czym problem?

                  Problem w tym, że zbiornik zamieszkują jadowite meduzy. Bardzo jadowite.

                  Zanim Sam może cokolwiek zrobić, budzi go piosenka Asii.

                    ____________________

                    Jaźwiec pełnom gembom

                    Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                     
                     
                    Ew 



                    Szara Eminencja


                    Wiek: 23
                    Dołączyła: 01 Lip 2010
                    Posty: 2556
                    Wysłany: 2016-07-08, 13:44   

                    Tak bardzo nie lubię tego odcinka, a i tak to się ostatnimi czasy zmieniło, bo wcześniej go nienawidziłam. Można by nawet powiedzieć, że dorastam, czy coś. Jednak wątpię, żebym dorosła na tyle, żeby móc ocenić te drabble jakoś pozytywnie. Nie wiem, według mnie to tylko klepanie w kółko tego samego i to nawet nie jakoś ambitnie. Przepraszam, naprawdę, ale... połowę zajmuje Ci samo pisanie o ponownym wtorku i piosence, a później o kolejnej pobudce do Asii i to... drażni. Mnie tylko i wyłącznie drażni. Bo to tak jakbym zaczęła pisać w tym komentarzy, że wszystko mnie drażni. Ciągle i ciągle. Na początku i na końcu. Tak bardzo nie lubię odcinka i niestety to samo się będzie tyczyć serii.

                    Moim zdaniem zyskałabyś na tym, gdybyś wyrzuciła niezmieniony początek przed tekst. Taki wspólny mianownik przed nawias. Miałabyś więcej pola do popisu przy tekście jako takim i to mogłoby Ci trochę pomóc, bo czasami ujęcie tego co chcesz w ilu? 65-70 słowach może być trudne o ile nie niewykonalne. I mówię to tylko dlatego, że to w sumie mogłoby mieć sens, dałabyś radę zrobić z tego coś niekoniecznie genialnego, ale zjadliwego, bo jak na razie to wydaje mi się, że połowa osób miałaby przynajmniej zgagę po przeczytaniu.

                    Nie wiem jak się zdecydujesz, ale i tak życzę powodzenia, bo według mnie porwałaś się z motyką na słońce, ale przecież z niemożliwym ktoś walczyć musi.

                    Wena, Ew
                    ____________________

                    Come for the accents, stay for the existential crisis.

                     
                     
                     
                    Gizmo 


                    ArcyMag


                    Wiek: 41
                    Dołączyła: 30 Paź 2014
                    Posty: 908
                    Skąd: Poznan
                    Wysłany: 2016-10-31, 21:09   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

                    Bardzo dziękuję za komentarz, Ew. Heh, a ja właśnie kocham ten odcinek, jak praktycznie wszystkie z G... Lokim. Nic nie poradzę, ta postać mnie tak niesamowicie bawi i cieszy mnie każde jej pojawienie się, mimo że te odcinki w gruncie rzeczy są zabawne tylko częściowo. Ale i tak należą do najzabawniejszych, a ja lubię się śmiać, nie poradzę. Zgadzam się z tobą, że ta seria drabbli nie jest ambitna; poza długością nie miała być, nie umiałabym zrobić jej tak, żeby była. Po prostu dobrze się bawię przy jej pisaniu, a niektórzy czytelnicy również przy jej czytaniu, o ile mi wiadomo. (Ale widziałam, że na AO3 rzuciłaś jej kudosem. Pomyłka?) Hm, nawracanie do piosenki Asii zostanie, przynajmniej na razie; wiem, że jest wkurzające, ale w tym odcinku też takie było, moim zdaniem, więc raczej spełnia swoje zadanie. Może kiedyś z niego zrezygnuję, jak już faktycznie będę miała go serdecznie dość. Może.





                    Śmierć dziewiąta


                    Radio gra Heat Of The Moment. Sam wstaje. Ubiera się. Myje zęby. Dean błaznuje.

                    Wtorek jak osiem poprzednich. Nie żeby Sam liczył.

                    Po śniadaniu idą uliczką, którą jeszcze nie szli. Dean gratuluje Samowi wyboru drogi, kiedy trafiają na miejscowy cmentarz. Kto wie, co mogą tam znaleźć.

                    Sam nie wie i nie chce wiedzieć. Ale Dean się upiera, więc...

                    Całkiem nie-niespodziewanie Sam zostaje rzucony na najbliższy pomnik. Uderzywszy głową w kamień, ledwie widzi, jak humanoidalne coś błyskawicznie dopada Deana, żeby wygryźć mu kawał mięsa z szyi.

                    Chyba rozrywa tętnicę, bo Sam tylko przez chwilę słyszy mlaskanie, zanim budzi go piosenka Asii.

                      ____________________

                      Jaźwiec pełnom gembom

                      Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                       
                       
                      Gizmo 


                      ArcyMag


                      Wiek: 41
                      Dołączyła: 30 Paź 2014
                      Posty: 908
                      Skąd: Poznan
                      Wysłany: 2017-08-02, 14:37   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

                      Ale żem się opuściła z tym, e-ekhm, fanfikiem na Gospodzie... Najwyższy czas nadrobić zaległości :-P .

                      Poniższą śmierć Deana wybrała losowo z mojej listy Kiran na Forum Mirriel.





                      Śmierć dziesiąta


                      Heat Of The Moment budzi Sama zdeterminowanego, żeby zachować Deana przy życiu jak najdłużej. Z jego doświadczenia wynika, że największe szanse ma wtedy, kiedy wszystko dzieje się jak pierwszego dnia, więc płynie z prądem.

                      Dopiero wieczorem, kiedy Dean zaczyna szykować się do opuszczenia motelu, Sam mówi mu o wszystkim. Dean uważa, że Samowi odbiło, ale zgadza się nie opuszczać pokoju, jeśli Sam pójdzie po chińszczyznę. To niewielka cena za życie brata, więc Sam wychodzi.

                      Po powrocie już od drzwi ma doskonały widok na leżącego na podłodze Deana i wampira wpitego w jego szyję.

                      Nawet obudzony piosenką Asii sięga po maczetę.

                        ____________________

                        Jaźwiec pełnom gembom

                        Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                         
                         
                        Gizmo 


                        ArcyMag


                        Wiek: 41
                        Dołączyła: 30 Paź 2014
                        Posty: 908
                        Skąd: Poznan
                        Wysłany: 2017-08-03, 21:19   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

                        Poniższą śmierć Deana wybrała losowo z mojej listy die Otter na Forum Mirriel.





                        Śmierć jedenasta


                        Przy dźwiękach Heat Of The Moment Sam dochodzi do wniosku, że poprzedni dzień właściwie nie był taki zły. Poza zakończeniem. Dlatego chce dopilnować, żeby dzisiaj wszystko było jak wczoraj. Poza zakończeniem.

                        Wieczorem odmawia pójścia po chińszczyznę. Wyjaśnia swoją decyzję Deanowi, który niechętnie się zgadza. Proponuje nawet, żeby od razu poszli spać; nie lubi przesiadywać do późna z pustym żołądkiem.

                        W środku nocy Sama coś budzi. Kiedy patrzy w stronę łóżka Deana, w świetle ulicznej latarni widzi faceta w pasiastym swetrze i ciemnej fedorze, który metalowymi ostrzami przytwierdzonymi do palców szlachtuje jego brata.

                        To jakiś koszmar, stwierdza Sam, słysząc piosenkę Asii.

                          ____________________

                          Jaźwiec pełnom gembom

                          Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                           
                           
                          Gizmo 


                          ArcyMag


                          Wiek: 41
                          Dołączyła: 30 Paź 2014
                          Posty: 908
                          Skąd: Poznan
                          Wysłany: 2017-08-04, 20:20   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera

                          Poniższą śmierć Deana zawdzięczamy Panterze, która w komentarzu na Forum Mirriel podsunęła mi pomysł na zabicie Deana w ten sposób. Żeby było ciekawiej, ta śmierć jest, um, quasi kanoniczna - znaczy, można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że Dean umarł w tym odcinku w ten sposób, tylko tego nie pokazano. A przynajmniej tak można wnioskować z pewnych słów Sama, jakie w tym odcinku padły.





                          Śmierć dwunasta


                          Sam budzi się przy Heat Of The Moment jakiś niespokojny. Normalnie go nosi, choć to dla niego nietypowe. Z drugiej strony, co w tym wszystkim jest typowe?

                          Po śniadaniu zjedzonym tam, gdzie zwykle, Sam znowu wyciąga Deana na spacer po miasteczku. Jak zawsze wybiera inną drogę, która tym razem prowadzi ich na przedmieścia.

                          Chodzą już jakiś czas i Dean zaczyna marudzić, że jest głodny, bo pora lanczu minęła, kiedy nagle głowę przeszywa mu strzała.

                          - Ja nie chciałam! - krzyczy Doris, kelnerka z baru, biegnąca do nich z łukiem w ręce.

                          Co w tym było nietypowe?, myśli Sam obudzony piosenką Asii.

                            ____________________

                            Jaźwiec pełnom gembom

                            Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                             
                             
                            Gizmo 


                            ArcyMag


                            Wiek: 41
                            Dołączyła: 30 Paź 2014
                            Posty: 908
                            Skąd: Poznan
                            Wysłany: 2017-08-05, 14:39   [NZ] 1001 śmierci Deana Winchestera







                              Śmierć trzynasta


                              Kolejny poranek z Heat Of The Moment. Sam uznaje, że chciałby odpocząć. Ma dosyć wycieczek po mieście, szczególnie, że niczego one nie zmieniają.

                              Po śniadaniu w barze bracia wracają do motelu. Sam kładzie się, żeby kontemplować sufit, a Dean z nudów ociosuje kołek. Głośny okrzyk bólu jest dla Sama kompletnym zaskoczeniem. Młodszy Winchester zrywa się na nogi i doskakuje do Deana, z którego pachwiny wystaje myśliwski nóż.

                              Co za idiota struga drewno do siebie zamiast od siebie, pomstuje w duchu Sam, próbując zatamować krwotok.

                              Oczywiście bezskutecznie. Obudzony piosenką Asii ma wrażenie, jakby jego ręce nadal były lepkie od krwi Deana.

                                ____________________

                                Jaźwiec pełnom gembom

                                Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sam, jakżeś taki Słodowy
                                 
                                 
                                Wyświetl posty z ostatnich:   
                                Odpowiedz do tematu
                                Nie możesz pisać nowych tematów
                                Możesz odpowiadać w tematach
                                Nie możesz zmieniać swoich postów
                                Nie możesz usuwać swoich postów
                                Nie możesz głosować w ankietach
                                Dodaj temat do Ulubionych
                                Wersja do druku

                                Skocz do:  



                                Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template DarkMW created by razz

                                Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 25


                                Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową