Na żarty - Seks "po polsku"

lana4444 - 12 Listopad 2010, 18:52
Temat postu: Seks "po polsku"
Wszyscy wiemy jak opisać scenę łóżkową, okoliczności, "zabiegi" itp. Ale, czy uważacie, że można opisać miłość dwojga ludzi w sposób "kulturalny"? Większość określeń, dotyczących seksu, jest raczej wulgarna, prymitywna, albo po prostu nie wystarczająca. Powiedzcie mi, czy znacie jakieś ładne określenia, a może macie swoje propozycje, na język miłości?

Przykładowo:

Wczoraj wieczorem trochę się pomacałam/em z partnerem, potem mu obciągnęłam/ zrobiłem minetkę, a potem się bzykaliśmy.


Inaczej:

Wczoraj wieczorem, po namiętnej grze wstępnej, zrobiłam/em mu/jej dobrze ustami, a potem długo i namiętnie się kochaliśmy.



I tyle! Jak inaczej można opisać, w miły, przyjemny i nie wulgarny sposób miłość. Jak nazwać narządy i to, co robimy tak, żeby uszy od tego nie więdły...?

Lady Draconia - 12 Listopad 2010, 19:48

Ahahahaha, z tym to trafiłaś Lana, bo albo wulgarnie albo "medycznie" to wychodzi. Bo jak powiedzieć? Penis? Pochwa? No ludzie!^^
Można stosować własne określenia, wymyślone przez siebie. Np na penisa mówić "wojownik" xDDD
A na pochwę "jaskinka" xD
N asrosunek seksualny słyszałam kiedyś takie fajne określenie... Siedzi sobie babka w autobusie, nagle dzwoni mąż/partner a ona do niego "Trzeba zaparkować samochód w garażu" - z takim sugestywnym uśmieszkiem...xDDD
Więc potrzeba troszkę fantazji i... poczucia humoru:):)

lana4444 - 12 Listopad 2010, 19:55

Ehehehe, to dawaj, bo ja poważnie nie wiem jak powiedzieć, że:

jesteśmy w autobusie, masa ludzi dookoła, jesteś moją najlepszą przyjaciłką, a ja odwożę cię na dworzec, bo zaraz jedziesz na rok do Włoch. Wczoraj był mój pierwszy raz i, ehm, muszę się z Tobą podzielić wrażeniami, no i? Właśnie jak mam to powiedzieć grzecznie, bez kontrowersji!

Inna sytuacja, jesteśmy same, ok, nie ma nikogo, i ja chcę opowiedzieć mój ostatni raz z chłopakiem, i fakt, że nie ma nikogo jest fajny, bo mogę mówić wprost, ale... JAK WPROST?

No, myślmy, jakie są określenia, orgazmu, penisa, pochwy, pettingu? "Loda", minetki, palcówki - wrrr, tego wyjątkowo określenia nie lubię...

Lady Draconia - 12 Listopad 2010, 20:21

Hmmm... Na penisa można mówić: stworek, miecz, wacław, klejnot, figlarz, pałka, wąż, smok xD
A na pochwę: grota, mała, myszka, kuciapka (regionalne), puszcza (auć!^^), dolinka, pirozińska (tak mówiłam jako dzieciak).
Co do orgazmu to różnie... Wybuch, eksplozja, zobaczenie gwiazd, nirvana... Więcej określeń nie przychodzi mi do głowy...
Naprawdę polski język jest strasznie ubogi pod tym względem. Może warto zajrzeć do hinduskich traktatów o miłości? Oni mają przepiękne określenia... Chociaż niektóre są... Trudne.

mea - 12 Listopad 2010, 21:42

Według mnie w polskim języku nie ma określeń, które nie byłyby śmieszne lub wulgarne, lub tak jak mówi Draco - "medyczne". Rozmawiając o seksie używamy albo wulgaryzmów albo gadamy jak do dziecka o "wackach" i "dorotkach" ( u mnie regionalnie mówi się na pochwę dorota/dorotka ^^ ). Ale chcąc porozmawiać normalnie to nie wiem jakich słów mogłabym użyć. Oczywiście, że mówiąc o lodzie można powiedzieć: "fellatio" ale dalej jest to termin zapożyczony. Brak polskiego ładnego określenia. To samo się tyczy pozostałych spraw. Palcówka jest terminem, który wzbudza we mnie podobne emocje, co w Tobie Lana xd uważam że jest to okropne określenie xd I nie lubię określenia mineta. Polski język jest ubogi w terminologię łóżkową xd
lana4444 - 12 Listopad 2010, 22:34

No właśnie, Dracze wypisała kilka określeń, ale każde jest "umowne" XD i ehm, we mnie raczej wzbudza śmiech XD niż nastrój. Kochanie, możesz mi swoim wojaczkiem przeprowadzić w jaskini bitwę? Eh... No ale: może jednak ktoś zna jakieś ładne określenia?
mea - 12 Listopad 2010, 23:29

Najładniejsze jakie znam to za przeproszeniem "cipka" (być może za krótko żyję i jeszcze nie słyszałam wielu określeń, ale bardziej prawdopodobne jest, ze takowe nie istnieją ^^ )

Mówienie o penisie "członek" jest szczytem ignorancji.

Wpadłam jeszcze na to, że, może to trochę poetyckie określenia, ale mówi się przecież: męskość i kobiecość na organy płciowe :) Jednak wydaje się to mało funkcjonalne w mowie potocznej :)

lana4444 - 13 Listopad 2010, 18:16

No, tak kobiecość i męskość - to mi się podoba, ale... Wyobraźmy sobie, że chcemy napisać coś dłuższego i posługiwanie się tylko i wyłącznie słowami kobiecość / męskość jest niewystarczająca. Penis - tak, to dość kiepskie określenie, członek - automatycznie przywodzi na myśl język urologa:P, ehehe, więc? Jak powiedzieć kobiecość - poza "cipka" i nie biorąc pod uwagę "myszki" czy innych określeń, które przecież nie są szeroko rozpowszechnione... Więc jak!?
Lady Draconia - 13 Listopad 2010, 18:32

Ha ha, Lana, rozwaliłaś mnie tym:
Cytat:
Kochanie, możesz mi swoim wojaczkiem przeprowadzić w jaskini bitwę?

To wcale nie jest złe...;p
A jak Ci się podobają nazwy wzięte z taoizmu, tj: jaspisowa komnata, wrota rozkoszy...
Oni na wszystko mają takie epickie określenia... xD

lana4444 - 13 Listopad 2010, 18:35

Taoizm? Czy ja jestem niedouczona, czy naprawdę o tym wiedzą wszyscy, poza mną? Kurcze, nie, kochana, nie słyszałam i nie widziałam. Nie wiem co to, ale z przyjemnością się dowiem. Więc, jeśli możesz, to proszę podeślij mi tu coś z tego epickiego języka. :)
Lady Draconia - 13 Listopad 2010, 19:05

Ciężko jest znaleźć w necie gotowy słowniczek, szukam już chyba z pół godziny... Dobrze jest kupić książkę Szejcha Nefzaui pt. "Pachnący ogród", tam jest sporo określeń, na narządy, pozycje itp.
Niektóre s określeń, które kiedyś mi się obiły o uszy: koralowe wrota, buława mistrza, kwiat sekretu, guziczek szczęścia,święta przestrzeń, rajski ogród, zwinięty pąk, konar tysiącletniego drzewa, wąż spełnienia, karmazynowy przedsionek itd xD

deedee - 13 Listopad 2010, 21:18

Nie bardzo rozumiem czemu nie podoba wam się "penis" i "członek". Dla mnie one są takie... no... zwyczajne po prostu. Nie kojarzą mi się ani z urologiem (jak już to prędzej penis powinien wywoływać skojarzenia medyczne, bo to nazwa łacińska, po polsku brzmi "prącie") ani z niczym takim, i uważam, że spokojnie można ich używać. Natomiast te wszystkie określenia z taoizmu kojarzą mi się z tanim Harlequinem i wywołują uśmiech rozbawienie. O ile wszystkie takie umowne nazwy można z powodzeniem stosować we własnej sypialni, to np. w opowiadaniu raczej by mnie śmieszyły, a chyba nie całkiem o to chodzi... No bo wyobraźcie sobie np. snarry, takie PWP, w którym pojawia się konar tysiącletniego drzewa... xD
lana4444 - 13 Listopad 2010, 21:29

Ehehehe, ale Deedee, ja nie miałam na myśli opowiadania z HP, ale ogólne. Jakkolwiek penis czy członek brzmią - normalnie, w tym sęk. Można użyć takiego określenia raz, dwa, ale potem, każde kolejne użycie takiego terminu będzie sprawiać wrażenie, że albo nie potrafisz znaleźć żadnego innego określenia, albo go faktycznie nie ma. A... sęk w tym, że jestem na etapie pisania czegoś, co ma trafić do rąk potencjalnych nauczycieli i muszę zaproponować język miłości w szkole, ale jak mam to zrobić skoro sama sobie nie radzę z odpowiednim słownictwem. W szkole słowo "członek" czy "penis" brzmi jak na lekcji biologii, a ja mam na myśli język literacki i... Oczywiście, że te słowa są w porządku, ale w takim razie, analogicznie jak mam nazwać kobiece narządy? Pochwa? Wagina? Tu zdecydowanie pasuje już kobiecość, ale to nie analogicznie. Poza tym, jeśli nawet uda mi się przebrnąć przez określenia kobiecych i męskich narządów, jak je połączyć w przyzwoity i kulturalny sposób?
Lady Draconia - 13 Listopad 2010, 21:30

Ahahahahahhahahahah, właśnie sobie wyobraziłam xDDDDDD
No w fickach pojawiają się z reguły standartowe określenia, lub też wulgarne... A swoją drogą, ja też sobie nie wyobrażam używania w sypialni takich pokrętnych określeń... "Skarbie, włóż swego weża spełnienia do mojej świętej przestrzeni" xDDDD
Teraz się ujawnię, ale we własnej alkowie używałam normalnych, typowych określeń: on (o penisie), agatka, rozkosz itd. Prawda jest taka, że im bardziej wymyślnie, tym gorzej, nieraz...^^

deedee - 14 Listopad 2010, 12:03

Lana, to snarry podałam jako taki absurdalny przykład, chyba nam wszystkim tutaj dość bliski xD A jeśli chodzi o szkołę, to jest jeszcze gorzej. A dla uczniów w jakim wieku? Poza tym smutna prawda jest chyba taka, że w naszym języku chyba nie ma innych, normalnych określenień, które nie byłyby wulgarne lub śmieszne. Na różnych forach się nad tym zastanawiano i chyba niczego specjalnego nie wymyślono... Przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. W Polsce jeszcze do niedawna seks był tematem tabu (nadal jest, chociaż już się to trochę zmienia), więc siłą rzeczy stosowne słownictwo nie powstawało. No a jak to wygląda w literaturze, to chyba każdy wie... Wcale nie lepiej.
Kuma - 14 Listopad 2010, 15:17

Zgadzam się, że nasz język jest w to bardzo ubogi. A w ogóle chciałam od razu powiedzieć, że zgadzam się z Wami, dziewczyny, że 'palcówka' brzmi po prostu okropnie. x_x

Hm. Jestem w trzeciej klasie gimnazjum i, a propos szkolnego języka, to muszę powiedzieć, że to jest jakieś nieporozumienie. Nie dość, że chłopacy mają podejście do dziewczyn na zasadzie "dziwk*a, suk*a i w ogóle choć mi ob*ciągnąć". No wiecie, nic głębszego, tylko... tak to wygląda no. Zero szacunku, nic. Zupełnie. A określenia? Cipa i cipka, za przeproszeniem, to chyba jedyne określenia, jakich się używa u nas. Czasem ktoś powie piz*da, ale tego, to już w ogóle nie lubię. Ugh. ' I zgadzam się, że pochwa, prącie, czy penis brzmi dość medycznie. A te wszytkie określenia, które wypisałyście... nieźle się uśmiałam. xdd Czego to ludzie nie wymyślą xd Aha, co do męskich narządów... to u nas funkcjonuje ch*uj lub fi*ut. Naprawdę... nie ma żadnych kulturalnych nazw, a na pewno nie w gimnazjum. To w sumie przykre. '

Wiesz, Lana, zawze możesz się pokusić o siusiaka. xdddddddd

lana4444 - 14 Listopad 2010, 16:00

ehehehehe, Kum, jesteś boska:

Piotr, ogarnięty szałem namiętności, postanowił zebrać się w sobie i okazać miłość swojej wybrance. Jego siusiak boleśnie domagał się uwagi, i choć było to wielce niestosowne, musiał coś z tym zrobić...

Ehehehe, taaa...

Ale, jeśli chodzi o język literacki, to z całym szacunkiem, kochane, ale zazwyczaj jest to język dość ładny, a to dlatego, że z "okazji" pruderyjności - pomijany... Jak w Przedwiośniu - w karecie, autor tylko i wyłącznie zaznaczył, że Laura i Baryka dali upust swoim żądzom, w rytm pędzących koni, które to przecież ciągnęły powóz. Aczkolwiek dodał, to jedyny komentarz, który znajduje się w lekturze, że ubolewa nad tym, iż nie może napisać/opisać tej sceny, bowiem pruderyjność odbiorców mu to skutecznie uniemożliwia...

Lilka - 14 Listopad 2010, 17:10

w sumie ja nie znam "eleganckich" określeń na tą sferę czyli seksualność i co z nią związane. Wszystko co kojarzę brzmi albo strasznie biologicznie i naukowo albo chamsko i wulgarnie. I bądź tu człowieku mądry. Przyznam, że text Draco o parkowaniu auta w garażu to świetna peryfraza. Powaliła mnie na kolana.
Niestety, ale określenia z taoizmu też do mnie nie przemawiają. Chociaż? Zbliżenie dwojga ludzi to ma być coś przyjemnego. Zwłaszcza bliskie zbliżenia 3 stopnia.
Cóż. Polska zagubiła się troszkę. W tym kraju ani życie ani przyjemności z nim związane nie są traktowane poważnie, więc czego odczekiwać mieliśmy od naszych językowców, których robota ostatnio polega tylko na stwierdzaniu poprawności danego wyrazu (mogę się mylić, ale rzadko ich praca idzie w eter).
A co z budową języka? Jak przyjmujemy wszystko na ślepo z zachodu? Nie rozwijamy się pod względem lingwistycznym....to sobie poczekamy na eleganckie określenia tych tematów.

lana4444 - 14 Listopad 2010, 17:49

Aj, Lila, jestem pod wrażeniem głębszej analizy i powodów, dla których język polski jest dość ubogi w sterze erotycznej. I nie sposób się z Tobą nie zgodzić, Lila, bo niestety masz rację. Ale, my, jako osoby zaangażowane i - nie ukrywajmy - obeznane z tematem możemy mieć coś więcej do powiedzenia. Oczywiście w FF o wiele prościej jest posługiwać się językiem erotycznym, ponieważ nie ciążą na nas żadne odgórne zasady, i to jest dużo plus, bo czasem wychodzi lepiej i swobodniej niż w np. czasopismach naukowych. Poza tym niejednokrotnie język wulgarny staje się bardzo przystępny i już wcale nie taki wulgarny, kiedy ktoś naprawdę się postara, klimat, nastrój i to wszystko "robi swoje". Ale, wciąż trudno jest opisać sceny STRICTE łóżkowe bez a)zapożyczeń, b)przemilczeń, c)wulgaryzmów.
A może wulgaryzmy są jednak jedynym wyjściem? Skoro 7 na 11 osób uważa, że język polski (w ankiecie) jest wystarczający do opisania "scen łóżkowych, to proszę o przykłady :) bez powielania:

członek - tu już padło kilka określeń, ale...
kobiecość - ...? poza "cipką"?
czynności: petting, i? Robienie loda?
seks - tu mamy - wyjątkowo - pole do popisu...

carietta - 15 Listopad 2010, 20:13

Nie wiem, czy ktoś wspominał, ale jest jeszcze 'ptaszek'. xd

A tak serio, to widząc ten temat, wygrzebałam z półki książkę, którą kiedyś (jako mały szczyl) potajemnie czytałam z wypiekami na twarzy xD. Pamiętniki Fanny Hill. Mało pamiętam, ale to chyba o dziewczynie, która zostaje panną do towarzystwa i tam ma różne... przygody. W każdym razie scen tam było sporo, ale dziś przejrzałam początek i na świeżo mogę wam podać takie określenia:

"Dzielny ogier"
"maczuga"
"organ"
"dziewicza dziurka" :P
"Aparat zaczął wyraźnie rosnąć" [chodzi o penisa ofkors]
"czerwonogrzebienny kogut młodzieńca" xdd
"ślepy ulubieniec" [też penis]

Ogólnie to trzeba by było przepisać całe zdania, a mi się nie chce i nie wiem, czy wypada. W każdym razie tak jest w książce. Porno, bo porno, ale książka. ;p

mea - 15 Listopad 2010, 20:22

Ja też czytałam pamiętniki Fanny Hill xd zajebiste to było, pamietam! ale potem pożyczyłam koleżance i już ich nie odzyskałam xd

Tam leciały niezłe hasła!

A czytała któraś z Was książkę: "Delta Wenus"? Lub "Małe Ptaszki"? Tam to dopiero występowała mnogość wszelakich określeń xd Obie książki wspaniałej autorki Anais Nin :) Polecam.

Stille - 16 Listopad 2010, 18:54

Czytam ten temat i czytam już od jakiegoś czasu, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Oczywiście do czasu, aż musiałam spędzić w szkole 10h xD Siedząc na 3 matmie z kolei przypomniałam sobie wspaniałe czasy podstawówki i ciekawe teksty tam latające. Oto kilka z nich:
kobiece narządy- brzoskwinka (chyba wszystkie tak mówiłyśmy xD)
członek- mózg, mały, Franek (bardzo popularne, zwłaszcza pośród kolegów z klasy...)
stosunek bądź sama propozycja- "uprawianie truskawek", "zapraszam Cię na gofry" oraz oczywiście "fajne buty" <--- ale z tym to już dłuższa historia (swoja drogą warta opowiedzenia), a przed osobą, która wypowiedziała te magiczne słowa lepiej było uciekać.
To tak pokrótce...
Za to, jeśli chodzi o używanie w tekście słów typu penis, pochwa itd. jestem całkowicie za i wcale nie uważam tego za czysto "słownikowe". Według mnie brzmi to nawet lepiej niż, np. "maczuga" xP

deedee - 16 Listopad 2010, 18:58

O wow, jaka inwencja xD Uprawianie truskawek mi się podoba!
Ja z czasów dzieciństwa pamiętam nazwę "kokoszka" na kobiece narządy, ale nie pytajcie, skąd to się wzięło...

Morwena - 17 Marzec 2011, 23:34

właściwie to ciężko rozmawiać o seksie, tak wiem mało to odkrywcze;p to ciągle dość temat tabu... i właśnie dlatego łatwiej jest nam mówić jak o czymś neutralnym;)
ciekawe czemu akurat zbieranie truskawek? skąd się to wzięło ?;) zrozumiałabym że zbierać maliny;p bo malinki często się pojawiają przy okazji ;D
zawsze mnie śmieszyło jak ktoś mówił o 'brzoskwince' ;p ale z drugiej strony termin pochwa brzmi jak jakiś jamochłon...
Podobają mi się chińskie opisy i idea seksu jako sztuki kontroli nad sobą;) jaspisowa brama brzmi może trochę patetycznie, i tak lepiej niż cipka ale tylko w czasie spokojnej rozmowy.... część określeń wydaje się prymitywna i wulgarna taka pierwotna więc w trakcie hmmm intensywnego relaksu (to moje chyba ulubione powiedzenie) takie wulgarne i dosadne określenia dodatkowo pobudzają;p
jak by ludzie czytali więcej hentai to łatwiej było by im o tym mówić;) więc czytajcie na zdrowie;)

Agee - 18 Marzec 2011, 13:28

trudno mówić o seksie... Zależy w jakim środowisku. Ostatnio dziewczyny jakieś niewyżyte bo mam wrażenie, że każdego dnia jakiś temat o współżyciu jest poruszany, chociażby na lekcji czy na piwie.
Chyba nie wypowiadałam się w tym temacie więc zacznę:
oczywiście, że można kulturalnie rozmawiać o seksie.
mężczyzn: penis, przyrodzenie, członek, przy braku synonimu - fallus
kobiety: wagina, krocze, kobiecość, muszelka, pochwa
seks: stosunek, współżycie, uprawianie miłości
Zdecydowanie da się porozmawiać bez użycia wulgaryzmów, po prostu większość nastolatków nie zna tych określeń lub chce się popisać przed znajomymi. :) Gdy słyszę "kutas" czy "pizda" to zastanawiam się jakie ten człowiek musi mieć kompleksy, że w tak obleśny sposób opisuje narządy płciowe.

Phoe - 21 Październik 2011, 01:39

Ja nie widzę nic złego w określeniach orgazm, penis czy uprawiać seks / miłość. To dla mnie najnormalniejsze określenia i dużo lepsze niż te wszystkie udziwnione wersje (które raczej wywołują u mnie ciarki, błagam; maczuga???). Szczególnie ładnymi dla mnie określeniami są natomiast: kobiecość, męskość, muszelka, klejnoty. A wyrażenie "pieprzyć się" czy "przelecieć" też mi nie przeszkadza i występuje w moim codziennym słowniku. To jest bardzo erotyczne, tak ostro i wprost powiedzieć coś takiego do kochanka ;)

Nie mniej jednak większość wyrażeń jest wulgarna i obraźliwa oraz aby wypowiadać się z kulturą trzeba używać zaporzyczeń jak petting czy fellatio. No bo przecież np "robić loda" jest tak okropnie prostackie ;)

domii_xd - 2 Grudzień 2011, 15:46

Nie rozumiem o co tu się spierać . Czemu nie można ? O ile nie jest się chamskim i potrafi się dobrze posługiwać językiem polskim to można kulturalnie porozmawiać o wszystkim . O seksie także .
lobogirl - 2 Grudzień 2011, 16:04

Po ostatniej analizie na Niezatapialnej Armadzie, już nigdy nie nazwę penisa (na użytek własny) inaczej niż "Gryfonem". Kto chce wiedziec czemu, niech czyta o rzyci obsypanej anielskim pyłkiem: http://niezatapialna-armada.blogspot.com/
Od kiedy wzięłam się za tłumaczenie PWP, dochodzę do wniosku, że język polski jest wybitnie nieprzystosowany do mówienia o seksie i do opisywania czynności seksualnych. Swoją drogą odbywam dużo konwersacji mailowych z autorkami tekstów tłumaczonych, próbując dociec, czy ich intencją było, aby w danym zdaniu "dick" brzmiał wulgarnie, czy nie, i one w większości są zdziwione, że poruszam temat wulgarności w kontekście fanfiction, bo one tego w żaden sposób nie kojarzą z opisywaniem erotyki. Więc im tłumaczę, że po polsku o seksie można albo śmiesznie i górnolotnie, albo wulgarnie, albo medycznie. Koniec opcji. To smutne. W języku angielskim istnieje szereg czasowników utworzonych od części ciała, a potem ja biedna siedzę i się zastanawiam, co z takim "mouthing" albo "dicking" zrobic, i rwę sobie włosy z irokeza. Boli.
Ciekawym doświadczeniem było też porównywanie oryginalnej wersji i polskiego tłumaczenia trylogii erotycznej Śpiącej Królewny Anne Rice (polecam!), gdzie widac, jak "oficjalny" tłumacz dwoił się i troił, chociaż Rice też operuje słownictwem medycznym, które ma swoje odpowiedniki.
Doszdło do tego, że jak mam ochotę "poświntuszyc" (co też brzmi gorzej niż "dirty talking") w łóżku, zaczynam mówic po angielsku o_O Bo tak łatwiej.
Kulturalnie o seksie rozmawiac można, ale kulturalnie nie znaczy seksownie. Czyli można rozmawiac o seksie, ale w języku polskim nie da się mówic seksownie. Podziwiam, szczerze i zgłębi mojego zgniłego serca, panie pracujące w polskim seks telefonie. Co one się muszą namęczyc!

mea - 2 Grudzień 2011, 21:51

Lobo, zgadzam się z Tobą w 100%. W tym naszym polskim kraju, gdzie ciągle jeszcze kościół rządzi państwem a ludzie boją się na głos powiedzieć, że wiedzą co to seks, bo to przecież grzech i zboczenie, nie wykształciło się jeszcze słownictwo, które pozwoliłoby rozmawiać o seksie w sposób naturalny, taktowny a zarazem zmysłowy. Plus nie za bardzo jest z kim porozmawiać. Mało kto w ogóle chce podjąć normalną, nie zabarwioną szyderstwem czy wygłupami rozmowę na temat "pożycia" - jezu jak to brzmi ^^. Tak jakby to od razu oznaczało piorun z nieba i wieczny odpoczynek w piekle w kociołku pełnym smoły i pedofili.

Uwielbiam język angielski za całą gamę cudownego języka seksu ^^

lobogirl - 2 Grudzień 2011, 21:56

Hej, śmiej się, ale piszę mgr z pornografii (homoseksualnej, ha!) i nie dosc, że moja grupa seminaryjna traktuje mnie jak zwyrodnialca to jeszcze, rozmawiając z promotorem, muszę używac wyłącznie terminów angielskich, bo nie ma polskiego odpowiednika dla takiego słowa jak fisting chociażby (i Wielkiemu Cthulhu dzięki, aż się boje wymyslac, jak to by brzmiało).
mea - 2 Grudzień 2011, 22:07

A czemu miałabym się śmiać? Ciekawy temat bardzo : D Hahaha nie wyobrażam sobie jednak rozmowy o fistingu z promotorem xddd może dlatego, że mój był od rolnictwa ekologicznego xd Ej lobo, a dasz przeczytać jak już napiszesz? proszę?
lobogirl - 2 Grudzień 2011, 22:49

Jasne, jak skończę, ale to mnóstwo czasu, na razie jestem na etapie zbierania materiałów. Poświęcam się dla nauki i oglądam mnóstwo lesbijskiego porno, biedna ja <szczerzy się>
mea - 3 Grudzień 2011, 16:18

Hahaha szkoda, że moje prace nad magisterką nie wyglądały tak ciekawie xd żadnego lesbijskiego porno ;p a nawet nielesbijskiego też ;p Twoje poświęcenie dla nauki mnie wzrusza :p

Ekhm. Zmierzacie do offtopa, K. ;)

lobogirl - 6 Marzec 2012, 23:58

Uwaga, daję upust swojej translatorskiej frustracji.
Język polski nie jest żadną miarą przystosowany do
a) mówienia o seksie
b) opisywania seksu
c) opisywania seksu osób tej samej płci (zaimki! kończą mi się zaimki! kto pożyczy!?!)
d) opisywania seksu więcej niż dwóch osób tej samej płci (wyczerpałam światowe zasoby zaimków osobowych w języku polskim! pomocy!)

essiered - 29 Sierpień 2012, 00:39

ciekawy temat, więc i ja coś od siebie dorzucę i troszkę go odświeżę. muszę się zgodzić, w naszym ojczystym języku poruszanie tematu narządów płciowych w literaturze pięknej jest jak zdzieranie karoserii z Ferrari zardzewiałym gwoździem - hałasu mało, a efekt koszmarny. i

jak tak czytałam wasze wypowiedzi, to zaczęłam się zastanawiać jak to jest z innymi językami i chyba mam pewną hipotezę. moim zdaniem im język bardziej melodyjny, np. włoski, tym przyjemniej - powiedzmy opis stosunku - brzmi. Natomiast języki germańskie i słowiańskie ze względu na swoją twardość (niemiecki, rosyjski) i wszelkie świszczydła (polski) robią z opisu zwyczajnego stosunku ukraińskie porno.

Teraz dla przykładu - to samo zdanie w kilku językach (użyłam translatora google'a, więc nie jestem przekonana czy tłumaczenia są prawidłowe, ale w tym wypadku chodzi mi wyłącznie o intonację, a nie poprawność gramatyczną):

Włożył jej penisa do pochwy i pieścił jej łechtaczkę.
Ha messo il suo pene nella vagina e accarezzava il suo clitoride. (włoski)
He put his penis into her vagina and fondled her clitoris. (angielski)
On polozhil svoy ​​chlen v yeye vlagalishche i laskatʹ yeye klitor. (rosyjski)
Er legte seinen Penis in ihre Vagina und streichelte ihre Klitoris. (niemiecki)
Eius posuit penis in eam naturale eius debent et amplexabantur eam clitoridis. (łacina)

pod rozwagę.

Seiridis - 29 Kwiecień 2014, 21:55

Teoretycznie i w polskim można użyć słowa "klitoris", ale jak już ktoś wcześniej wspomniał, jest to trochę zbyt medyczne.
Jak widzę w normalnym dialogu czy opisie "anus" czy "klitoris" to po prostu śmiać mi się chcę, więc dla mnie nazwy medyczne, śmieszne i wprawiające w zakłopotanie wszystkie są "śmieszne". Ciężka sztuka, przetłumaczyć cokolwiek tak, żebym choć raz się nie zaśmiała z niezręczności.
Ślizgońska dziwka (to chyba to) - najlepszy przykład. Niekończący się "anus".
Jeszcze zaśmieję się czasem jak widzę gdzieś "pogłaskał jego penis" albo inne takie cuda.

Caramelo - 29 Kwiecień 2014, 23:31

Pisanie sceny seksu po polsku jest nie lada wyzwaniem. Chociaż nasz język jest jednym z najtrudniejszych na świecie, to w tym temacie po prostu... Ssiemy, że tak to kolokwialnie nazwę.
Napisanie dobrej, ale takiej naprawdę dobrej sceny seksu po polsku trochę graniczy z cudem. Nie mamy określeń na wiele, naprawdę wiele rzeczy, bo albo są zbyt "medyczne", albo wulgarne. Kiedy czytam "his cock" to jest normalne określenie, ale gdy czytam "jego kutas", to od razu mnie odrzuca. Dlatego mamy z tym problem.
Dlatego zgadzam się z całą wypowiedzią Lobo i o wiele bardziej wolę czytać sceny seksu (czy to het, czy to homo) po angielsku. Bo w polskim nawet dirty talk jest słaby. Wiem, próbowałam tego na żywo.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group